Urodziam si na prowincji Lubi j i chyba
„Urodziłam się na prowincji. Lubię ją i chyba dość dobrze rozumiem. ”
Tamara Sołoniewicz urodziła się we wrześniu 1938 roku w Narewce – niewielkiej miejscowości na skraju Puszczy Białowieskiej.
Jej rodzice należeli do zamożnej białoruskiej inteligencji. Mikołaj Sołoniewicz – ojciec Tamary był głęboko związany z kulturą białoruską. Tamara od najmłodszych lat miała kontakt z kulturą i tradycją wschodnią. W domu rodzinnym pełno było książek i czasopism w języku białoruskim.
W 1944 roku mała Tamara straciła kontakt z ukochanym ojcem, który wojna przerwała na długie lata. Ten osobisty dramat nie skończył się, pomimo odnalezienia ojca. Doświadczenie sowieckiego łagru odcisnęło w nim piętno trwałej amnezji.
Wielu interpretatorów twórczości Tamary dostrzega w jej filmach swoiste, podświadome pragnienie podtrzymywania więzi z wartościami wyniesionymi z rodziny dzięki ojcu – drogę kontynuacji jego dzieła.
Tamara studiowała filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Następnie skończyła Podyplomowe Studium Dziennikarstwa. Jednak praca z tekstem zawsze wydawała się dla niej czymś niepełnym. W związku z tym dostanie się do Telewizji było początkiem realizacji marzeń Tamary o obrazie i filmie. Pierwszym przystankiem była redakcja Dziennika Telewizyjnego
„Obraz telewizyjny zawsze mnie fascynował. Chciałam, by ludzie widzieli to, co ja widzę”
W 1966 roku pojawiła się na ekranach pierwsza dłuższa forma zrealizowana przez Tamarę Sołoniewicz – „Miasteczko na skraju puszczy”. Wyraźna propaganda PRL-owskiego sukcesu nie zdołała jednak przysłonić opowieści o jej rodzinnych stronach. Ten swoisty kod stał się znakiem szczególnym wypracowanego przez nią stylu dziennikarskiego.
W latach 70 -tych Tamara stworzyła wiele znakomitych filmów dokumentalnych. Otrzymała wówczas wiele nagród i wyróżnień. Podobnie lata 80 -te upłynęły pod znakiem wytężonej pracy.
W warunkach demokratyzacji zasadniczo zmienił się obraz telewizji. Doświadczona już wówczas reżyserka i dokumentalistka, odrzuciła ofertę pracy w rozwijających się stacjach komercyjnych. Wybrała Białystok i najmłodszy, dopiero powoływany do życia ośrodek telewizyjny w Polsce.
„Czuło się, że ona nie jest spełniona, nie może znaleźć sobie miejsca w polskim środowisku” Leon Tarasewicz
Tamara szybko objęła stanowiska dyrektorskie, jak również zajęła się szkoleniami młodego, białostockiego zespołu. Do dzisiaj pracownicy Telewizji Białystok wspominają jej zaangażowanie i pasję jako nieocenione. Wywarła duży wpływ na jakość i klimat programów powstających w Białymstoku. Programy te coraz częściej zaczęły pojawiać się na antenie ogólnopolskiej i zostały docenione na przeglądach twórczości dziennikarskiej. Coraz częściej w środowisku zaczęto mówić o „białostockiej szkole reportażu”.
Tamara wypracowała swój własny, wysublimowany styl dziennikarski – długie ujęcia, prosta dramaturgia, minimum cięć montażowych. Niemal wszystkie filmy Tamary opowiadają o wsi. Tło tych obrazów jest nasycone elementami kultury ludowej. Rezygnacja z komentarza, symboliczny obraz, swoisty dźwięk – nakładają się na biografie jednostek, wydobywające archetyp egzystencji człowieka.
Najczęstsze motywy filmów Tamary to również: • Prawosławie, z którym czuła się związana; • krzyż, śpiew religijny, modlitwa;
• wiejska droga znikająca na horyzoncie jako symbol drogi życiowej człowieka, jego samotności i dopełnienia egzystencji • czynności życia codziennego takie jak np. rozpalanie ognia • podkreślanie godności, życzliwości, wytrwałości człowieka i jego godnego życia
„Wzruszać się można przed i po realizacji. Gdy pracuje kamera trzeba zdobyć się na maksymalną koncentrację”. Tamara
Tamara Sołoniewicz pragnęła, by ludzie spojrzeli na te obrazy jej oczyma. Niektóre jej filmy nie uniknęły więc PRL -owskiej cenzury. Do takich motywów należało m. in. ukazywanie bezmyślnej eksploatacji Puszczy Białowieskiej. Dwóch filmów – „Ostatniego Łowczego” i „Zapachu krwi” nie można do dzisiaj znaleźć w żadnym katalogu Telewizji.
Duże znaczenie w dorobku Tamary ma „Matecznik”. Obraz ten miał pokazać ciężką pracę leśników w puszczy. Tymczasem film zawiera brutalne sceny nagonki na żubra, zapędzenia go do klatki i rozpaczliwej walki zwierzęcia. Dla wielu odbiorców film ten był swoistą metaforą walki jednostki o wolność. Czerwoną szmatę, którą leśnicy drażnią żubra odczytano jako aluzję do ZSRR.
Film doczekał się wprawdzie emisji, jednak wycięto z niego scenę, w której na grobie Maksyma spoczywają żółte i niebieskie kwiaty. Sprzeciw wzbudził również film „Łemko ze Żdyni – ciernista droga” opowiadający o losach i kanonizacji Maksyma Sandowicza. Stereotypowość myślenia, brak wiedzy o Łemkach i utożsamianie ich z UPA nastręczyły Tamarze wielu problemów związanych z uzyskaniem zgody na realizację filmu.
„Długo dokumentuję. Poznaję ludzi, załatwiam ich sprawy. Złoszczę się i rozczulam. . Ale później ślęczę nad każdym kadrem. Film muszę mieć w sobie. . . ”
Marzeniem Tamary zawsze było zrealizowanie filmu o losach Białorusinach. Takim obrazem była „Kresowa ballada” – w założeniu pierwsza część Tryptyku Narwiańskiego, będąca próbą rekonstrukcji przedwojennego białoruskiego świata. „Kresowa ballada” mówi o folklorze Podlasia wprost. Niemniej jednak film trafił na półkę. Miał tylko dwa pokazy – w Białymstoku i Gródku.
Tryptyk Narwiański nigdy jednak nie powstał w całości. Kolejne dwie części tego interesującego przedsięwzięcia, których Tamara nigdy nie przelała na taśmę filmową, miały opowiadać o powojennych losach ludności białoruskiej i jej współczesnym wizerunku.
Jednym z najbardziej znamiennych i „trudnych” filmów Tamary była „Żertwa” – opowieść o człowieku, który w intencji ciężko chorej żony niesie krzyż na świętą dla wyznawców prawosławia Górę Grabarkę. Ten poruszający obraz zastanowił nawet niechętnych filmom o tematyce religijnej.
„. . . Tamara kochała tych ludzi, kochała ziemię, krajobraz – to wszystko, z czego wyrosła, a co w przekonaniu wielu jako odmienne, a więc obce, prowincjonalne, zacofane powinno być skazane na zapomnienie. . . ” Eugeniusz Czykwin
Tamara również jako jedna z pierwszych dokumentalistów podjęła w swojej twórczości problem deportacji ludności kresowej do ZSRR. Bolesny dramat związany z jej ojcem znalazł swoje miejsce na ekranie. W ten sposób powstał dedykowany Mikołajowi Sołoniewiczowi film „A pamięć jest w nas”. Tematykę tę podejmował również „Polski Podrzutek”.
Tajemnicy kina Tamary niektórzy upatrują w niebywałej, intuicyjnej niemal zdolności do uchwycenia odpowiedniego momentu psychicznego.
Najważniejsze filmy i reportaże w twórczości Tamary Sołoniewicz: „Krzyk kobiet” (1973) nagroda Komitetu Antyalkoholowego „Antygona w stodole” (1974) Brązowy Lajkonik na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów krótkometrażowych w Krakowie, nagroda na Festiwalu Filmów rolniczych w Lublinie „Matecznik” Nagroda na Festiwalu w Monte Carlo
„Hela Pacewiczówna z Zadworzan” (1975) Srebrny Lajkonik na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie „Ziemia” (1977) Grand Prix na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie „Kto za, kto przeciw, kto się wstrzymał (1981) Nagroda Filmowa Solidarności „Wąski tor” (1982) Grand Prix na FF Społeczno-Politycznych w Łodzi
„Kresowa Ballada” (1985) „Żertwa” (1988) „Czy słyszycie jak płacze ziemia” (1987) „A pamięć jest w nas” (1990) „Jezioro pełne łez” (1991) „Melodia duszy” (1993) „Już niepotrzebni” (1994) „Ostatni dom” (1994)
„Łemko ze Żdyni” (1994) „Wyznania duszy” (1995) „Polski Podrzutek” cz. 1 (1995) „Z głębi serca” (1996) „Polski Podrzutek” cz 2. (1997) „Tango bezrobotnych” (1999) „Tatarzy polscy” – cykl „Ginące cywilizacje” w Discovery (2000)
Tamara Sołoniewicz zmarła 18 lipca 2000 roku. Zostawiła wiele filmów i jeszcze więcej wspomnień. Pożegnano ją na cmentarzu w Michałowie na Podlasiu. W ostatniej drodze towarzyszyli jej przyjaciele i współpracownicy.
- Slides: 33